EyeSite - marka i strona dla startupu monitorującego witryny
Usługa, która pilnuje, czy strona klienta działa, potrzebowała własnej marki i strony tłumaczącej w dziesięć sekund, po co komu monitoring. Zbudowałem jedno i drugie od zera.
Punkt wyjścia
Z czym przyszedł klient
Monitoring dostępności strony to usługa, której nikt nie szuka, dopóki mu się strona nie wyłączy. Cała trudność polegała na tym, żeby wytłumaczyć wartość zanim problem wystąpi - i zrobić to językiem właściciela firmy, a nie administratora serwera.
Do tego produkt startował bez rozpoznawalności: nie było nazwy, logo, kolorów ani jednego zdania, które tłumaczyłoby ofertę.
Przebieg
Co zrobiłem
-
Nazwa i identyfikacja wizualna
Nazwa, logo, paleta i zasady składu - komplet, który działa tak samo w interfejsie aplikacji, w mailu z alertem i na stronie.
-
Strona sprzedażowa
Struktura prowadząca od problemu („nie ryzykuj utraty klientów, gdy strona padnie”) przez dowód do rejestracji, z cennikiem i sekcją kontaktową.
-
Darmowy skaner jako punkt wejścia
Zamiast formularza „zostaw maila” - pole, w które wpisujesz adres swojej strony i od razu dostajesz wynik. Wartość przed rejestracją, bez karty płatniczej.
-
Automatyzacje i powiadomienia
Alerty e-mail wychodzą bez udziału człowieka, a zdarzenia z monitoringu trafiają do wspólnego przepływu obsługującego zarówno klientów płatnych, jak i darmowych.
-
Plan darmowy jako dowód
Monitorowanie jednej strony za darmo - klient sprawdza usługę na własnej witrynie, zanim cokolwiek zapłaci.
Efekt
Co się zmieniło
Zakres
Co weszło w projekt
Potrzebujesz czegoś podobnego?
Opowiedz, gdzie utyka Twój biznes w internecie. Wycena i pierwsza rozmowa są bezpłatne.
Darmowa wycena